Historia Wenecji

Jak powstała Wenecja

W północno-zachodniej części wybrzeża Adriatyku rzeki wpadając do morza, w ciągu wieków przynosiły muł i piasek, które, podniósłszy znacznie dno morskie, utworzyły z czasem płytką i zaciszną zatokę, zwaną lagunami. Od właściwego morza laguny są oddzielone łańcuchem wysp (Cavalino, Malamocco, Palestrina, Chioggia); wewnątrz lagun spotykamy znaczną ilość wysp, z których najważniejszym jest archipelag Rialto, w samym środku lagun; na nim zbudowana została Wenecja.
W starożytności Wenecją nazywano krainę nad adriatycką, między dolnym biegiem Padu (Po), a Alpami. Nazwa ta pochodzi od ludu Wenetów, prawdopodobnie iliryjskiego pochodzenia. W trzecim wieku przed erą chrześcijańską Wenetowie wchodzą w zależność od Rzymu, zachowują jednak pewną samodzielność aż do czasów Sulli, który całą krainę, leżącą w dorzeczu zamienił na prowincję, zwaną Gallia cisalpina.

Dopiero w r. 49 przed Chr. lex Roscia nadaje tej prowincji prawo obywatelstwa rzymskiego, a w siedem lat później Oktawjan wciela ją całkowicie do Italii, Pod panowaniem rzymskim Wenetowie na równi z innymi ludami włoskimi ulegają całkowitej romanizacji, lecz ślad istnienia tego narodu pozostał w nazwie krainy i w nazwie nowego miasta, które powstało w początkach średniowiecza. Istnienie swe zawdzięcza Wenecja wielkiej wędrówce narodów; spokojna ludność stałego lądu szukała na wyspach lagun schronienia przed najazdami barbarzyńców. Dwukrotne najście Gotów w r. 401 i 409 było zapewne pierwszą do tego pobudką. Kilkadziesiąt lat później najazd Hunnów w r. 453 znowu wypędził na laguny znaczną liczbę zbiegów (głównie z Akwilei). Tak samo działały późniejsze najazdy Ostrogotów i Longobardów. Pierwotne dzieje Wenecji są dość niejasne. Tradycja, za którą idą dawniejsi historycy, odnosi „założenie” Wenecji do r. 421, kiedy to senat Padwy miał zbudować na Rialto nowe miasto, a mieszkańcom kazał utrzymywać zbrojną flotę. Osadnicy mieli wkrótce nadać sobie organizację, odrębną i samodzielną; każda wyspa obierała trybuna; trybuni stanowili kolegium rządzące, odpowiedzialne przed zgromadzeniem ludowym, lecz w r. 697 obrano jednego naczelnika z tytułem doży. Według tradycji również, Wenecja od najdawniejszych czasów cieszyła się zupełną samodzielnością.

Jednak nowsze badania inaczej przedstawiają początkowe dzieje Wenecji. Ludność wysepek lagunowych nie tworzyła z początku odrębnego państwa, lecz podlegała rządom urzędników najpierw zapewne upadającego cesarstwa zachodnio-rzymskiego, później  królów ostrogockich. Urzędnicy ci zwali się trybunami. Z tych czasów zachował się niezmiernie ciekawy dokument, list Kasjodora, ministra Teodoryka Wielkiego, do „try­bunów morskich”, zawierający obok rozkazów urzędowych sporo ciekawych przyczyn do życia mieszkańców lagun z owej epoki.

Gdy w r. 553 upadło królestwo Ostrogotów, osady lagunowe dostały się wraz z całą Italią pod panowanie bizantyjskie; podlegały mu nawet i wtedy, gdy Longobardowie zdobyli całą północną część półwyspu. Kraina lagunowa zostaje przez Bizancjum zorganizowana na sposób wojskowy, jako rodzaj pogranicza wojskowego, podobnie jak i inne ich posiadłości we Włoszech. Na czele stoi dux, urzędnik cywilny i dowódca wojskowy równocześnie, mianowany przez władze wyższe; zarządcy mniejszych okręgów, trybuni, są prawdopodobnie obieralni, choć z drugiej strony godność ta faktycznie staje się powoli dziedziczną w niektórych rodach.

Ludność jest zobowiązana w każdej chwili do służby wojskowej. Zdaje się, że dopiero w końcu VII wieku lub początkach VIII osady lagunowe utworzyły odrębny ducatus Venetiae z siedzibą duxa w Heraklei. Pierwszym duxem był Paulucius w r. 726. Polityka obrazoburcza cesarza Leona III doprowadza do silnego wrzenia w różnych częściach Włoch, i między innymi w Wenecji. Od tej chwili godność doży staje się obieralną, jednakże niema mowy o zerwaniu zależności od Bizancjum. Ducatus Venetiae w dalszym ciągu uchodzi za część cesarstwa wschodniego. Dożowie otrzymują tytuły bizantyjskie, sami tytułują się nieraz „humilis dux Venetiae”. W traktacie akwizgrańskim z r. 812, między Karolem Wielkim a cesarstwem wschodnim, Wenecja wyraźnie zostaje uznaną za posiadłość bizantyjską. Dopiero około połowy IX wieku „ducatus Venetiae” uniezależnia się od cesarstwa wschodniego.
Sama nazwa „Wenecja” nie oznacza wtedy jeszcze miasta, lecz ogół osad lagunowych. Rialto nie jest z początku nawet ośrodkiem państwa. Siedziba rządu mieści się w Malamocco, Heraklei, a dopiero w IX wieku zostaje przeniesiona na Rialto. Od tej chwili znaczenie tego ostatniego ciągle wzrasta i to kosztem innych osad. Stopniowo nazwa Wenecji zaczyna odnosić sie do miasta, założonego na wyspach Rialto, a w trzynastym wieku stala się to ostatecznie prawdziwą Wenecją i już wyraźnie przybiera charakter państwa— miasta).

Ustrój Wenecji w owym czasie można by określić, jako monarchiczno-demokratyczny. Naczelnik państwa, doża, obieralny przez lud dożywotnio, skupia w swych rękach wszystkie kierunki władzy rządowej. Stanowisko jego jest bardzo silne i, ściśle biorąc, jest on raczej monarchą elekcyjnym , aniżeli dostojnikiem republikańskim; nawet tytuł jego brzmi: Dei gratia dux Venetiarum . Dożowie okazują silną dążność do uczynienia tej godności dziedziczną w swym rodzie. W tym celu dobierają sobie jeszcze za życia synów, jako współrządców; nic dziwnego, że tym sposobem powstają całe dynastie dożów, jako to: Parteciaco, Oandiano, Orseolo. Dopiero w r. 1032 położono koniec tym próbom dynastycznym ; odtąd prawo zabraniało dożom dobierać sobie współrządców za życia.
Krwawe są dzieje dożów Wenecji z tego okresu; gwałtowne przewroty pozbawiają niejednego, tronu i życia; oślepienie jest również jednym ze środków politycznych, często stosowanych przez przeciwników. Rywalizacja możnych rodów i tyrania niektórych dożów są głównymi przyczynami tych częstych buntów. Szczegóły ustroju pierwotnej Wenecji są mało znane. Oprócz zgromadzenia ludowego , w którym prawdopodobnie biorą udział wszyscy ludzie wolni (z wyłączeniem cudzoziemców), można stwierdzić istnienie rady, złożonej z przedstawicieli najznakomitszych rodów. Członkowie Rady byli powołani przez dożów; w XII.

Rozwój gospodarczy Wenecji, jak przebiegały wojny, z kim Wenecja walczyła

Podstawą, rozwoju gospodarczego i potęgi Wenecji jest handel. Oczywiście, w najdawniejszych czasach handel wenecki mógł być tylko bardzo skromny, a gospodarstwo polegało głównie na rybołówstwie i warzeniu soli; sól jest też pierwszym artykułem handlu weneckiego. Od IX stulecia handel wenecki zaczyna przybierać coraz większe rozmiary. Włochy, zwłaszcza północne, Bizancjum, Syria, Egipt i Afryka północna są terenem działalności kupców weneckich. Wenecja chwyta w swe ręce pośrednictwo handlowe między wschodem a zachodem, wino i zboże włoskie sprzedają Wenecjanie w Grecji,Saracenom dostarczają niewolników słowiańskich i germańskich, z krajów alpejskich wywożą żelazo, z Istrji i Dalmacji drzewo. Ze wschodu przywożą korzenie, jedwab, purpurę, drogie kamienie, kosztowną broń. Rzeka jest wielkim gościńcem dla lądowego handlu Wenecji z krajami zachodu, tak jak Adriatyk z natury rzeczy— dla handlu morskiego. Mniejsze znaczenie ma przemysł wenecki z tego okresu; cechy powstają dopiero w końcu XII stulecia. Rozwój handlu weneckiego z natury rzeczy musiał wywrzeć stanowczy wpływ na politykę zewnętrzną Wenecji; jej traktaty i wojny z sąsiadami mają na celu przede wszystkim interesy handlowe. Z pośród sąsiadów Wenecji szczególniej niedogodni są dla niej Słowianie dalmaccy, których korsarstwo przyprawia handel wenecki o dotkliwe straty; w końcu X wieku doża Pietro Orsedo dokonywa zwycięskiej wyprawy na Dalmację. Stosunek Wenecji do wielkiego ruchu, znanego pod nazwą krucjat, jest, na ogół biorąc, chłodny, zajęta jest ona w początkach XII wieku wojną z Węgrami a Dalmacją. Udział Wenecji w pierwszej i trzeciej krucjacie jest bardzo niewielki, w drugiej wcale nie uczestniczą; korzyści handlowe zawsze są na pierwszym planie. Dostawy dla wojsk krzyżowych, przewóz pielgrzymów, przywileje handlowe w zdobytych krajach przynoszą Wenecjanom znaczne korzyści gospodarczej natury; natomiast bezpośredni ich udział w wojnach jest bardzo niewielki. Jeszcze bardziej obojętny jest z początku stosunek Wenecji do innego zjawiska , jakiem jest walka cesarzy i papieży. Jest rzeczą jasną, że stosunek Wenecji do tej walki niezależnej musiał być inny, aniżeli pozostałych miast włoskich, zależnych od cesarzy. Jednak gdy miasta lombardzkie walczą z Barbarossą o swą wolność, Wenecja staje również po ich stronie, gdyż rozumie, że panowanie Hohenstaufów we Włoszech w następstwie może zagrozić i jej niezawisłości i w roku 1168 przystępują Wenecjanie do ligi lombardzkiej, skierowanej przeciw Barbarossie. Jednakże wkrótce potem zaszły wypadki, które zbliżyły Wenecję do Fryderyka; inne, groźniejsze dla Wenecjan, niebezpieczeństwo zmieniło linię ich dotychczasowej polityki, a niebezpieczeństwo to zagraża ze strony Bizancjum. Cesarz bizantyjski Manuel powziął myśl odbudowania dawnego cesarstwa rzymskiego; pierwszym krokiem do tego musiałoby być zdobycie Włoch i Rzymu. Manuel zdaje sobie sprawę, że plany te znajdą w Wenecji zaciętego przeciwnika, gdyż jasne było, że w razie ich urzeczywistnienia niepodległość jej byłaby nader poważnie zagrożona.

Dlatego też cesarz postanawia pierwszy wystąpić zaczepnie i w r. 1171 następuje z rozkazu Manuela rzeź licznych kupców i żeglarzy weneckich, przebywających w Konstantynopolu. Wenecja, pałając zemstą wyprawia się ku brzegom cesarstwa liczną flotą z dożą Witalisem na czele. Wyprawa ta skończyła się niepomyślnie i to nie wskutek klęsk wojennych, lecz z przyczyny zarazy morowej. Flota wenecka straciła znaczną część załogi i w kwietniu 1172 musiała pośpiesznie wracać do Wenecji.
Wobec takiego stanu rzeczy Wenecjanie zbliżają się do cesarstwa rzymsko-niemieckiego, dla którego dążenia Manuela są również bardzo groźne, i w następnym roku zawierają z Fryderykiem przymierze przeciw Manuelowi, a w 1173 zajmują stanowisko neutralne wobec walk między cesarzem a Ligą lombardzką, w roku 1177 zaś przychodzi do skutku słynny kongres wenecki, na którym nastąpiła zgoda między Fryderykiem a papieżem Aleksandrem III.

Ale klęska wojenna z r. 1172 stała się także bezpośrednią przyczyną bardzo ważnych wewnętrznych wypadków, które stanowią epokę w dziejach Wenecji. Powrót resztek floty do miasta wywołał straszny wybuch zarazy, a zrozpaczony lud zamordował dożę, posądzając go o zdradę. Przerażona tym arystokracja postanowiła silniej, niż dotąd, ująć władzę i przystąpiła do zmiany konstytucji. Już bardzo wcześnie znika w Wenecji pierwotna równość społeczna, której piękny obraz daje nam wzmiankowany już wyżej list Kasjodora. Urząd trybuna stał się dziedzicznym jeszcze w pierwszych stuleciach. Późniejszy rozwój gospodarczy siłą rzeczy musiał doprowadzić do skupienia kapitałów w rękach pewnej liczby rodzin, które istotnie skupiają w swych rękach wszystkie wybitniejsze stanowiska w państwie i wyłączny wpływ w zgromadzeniu ludowym. Tak więc ze stanowiska gospodarczego początkiem arystokracji weneckiej jest handel i kapitał ruchomy w przeciwieństwie do innych państw, gdzie szlachta opiera się na posiadaniu ziemi. Możne i bogate rodziny mają wpływ prawie nieograniczony w zgromadzeniu ludowym, nadto już uprzednio zawładnęły one instytucjami o charakterze arystokratycznym, tzw. Camorze i Sapientes, które można by uważać za poprzedniczki Wielkiej Rady.

W polityce zewnętrznej okres ten przynosi Wenecji olbrzymie rozszerzenie jej potęgi. W początku XIII stulecia na czele państwa staje człowiek genialny i, choć starzec, nad grobem stojący, pełen niespożytej energii, doża Enrico Dandolo. Człowiek ten zręczną swoją polityką potrafił skierować siły IV krucjaty ku obronie interesów Wenecji przeciw korsarzom dalmackim z miasta Zara, a potem ku zdobyciu Konstantynopola i cesarstwa wschodniego, oraz założeniu na jego gruzach Cesarstwa Łacińskiego. W roku 1204 Wenecjanie i krzyżowcy zdobywają cesarstwo wschodnie; przy podziale Wenecja otrzymuje lwią część: szereg punktów nadbrzeżnych,mających ważne znaczenie dla handlu: wyspy Jońskie i znaczną część wysp morza Egejskiego. Doża przybrał tytuł władcy półtorej ćwierci cesarstwa rzymskiego (quartae partis et climidiae totius imperii Romani dominator).

Rozwój gospodarczy Wenecji, jej handel ze Wschodem wzrasta bardzo silnie, podobnie jak i jej stanowisko polityczne: na Zachodzie dzięki kongresowi z r. 1177, na wschodzie od
czwartej krucjaty. W r. 1289 wybrano na dożę Piotra Gradenigo, a wybór ten był poprzedzony wypadkami, które charakteryzowały stanowisko polityczne nowego naczelnika państwa. Wśród arystokracji weneckiej ścierały się dwa prądy: jeden, z rodziną Tiepolo na czele, można by nazwać liberalnym, gdyż był on stosunkowo życzliwie usposobiony dla ludu i nie chciał dopuścić, by rody arystokratyczne ostatecznie ugruntowały swą władzę; drugi, ściśle oligarchiczny, dążył do skupienia nieograniczonej władzy w rękach arystokracji, a jego przedstawicielem był właśnie Piotr Gradenigo. Lud głośnymi okrzykami żądał obioru Jakuba Tiepolo; ten jednak, przerażony rolą przywódcy ludowego, narzuconą mu przez wypadki, cofnął swą kandydaturę; dożą został Piotr Gradenigo, a za jego rządów rozpoczęła się rewolucja arystokratyczna, kończąca proces kształtowania się ustroju Wenecji.

W r. 1296 postanowiono, że wybrani do Wielkiej Rady mogą być tylko jej obecni członkowie i ci, którzy byli nimi w ciągu czterech lat poprzednich; zostawiono jednak możność wyboru i innych osób, jednakże utrudniono to i skomplikowano w wysokim stopniu. W r. 1298 obiór został ograniczony do osób, zasiadających kiedykolwiek w Wielkiej Radzie i tych, których przodkowie zasiadali w tym zgromadzeniu. Powyższe uchwały musiały wywołać silne niezadowolenie wśród ludu, a większe jeszcze wśród tych możnych rodów, które znalazły się poza Wielką Radą. Już w r. 1302 przychodzi do skutku spisek Marino Boceonio, w r. 1309 na czele spisku stoją członkowie arystokratycznych rodzin: Tiepolo i Querini; niezawodnie i w samej Wielkiej Radzie wielu było niezadowolonych z Piotra Gradenigo, zwłaszcza, iż jego polityka zewnętrzna przynosiła Wenecji klęski. Spiskowcy mieli zamiar pochwycić zbrojną ręką władzę, lecz plany ich zostały wykryte, a sprzysiężenie po zaciętej walce na placu św. Marka krwawo stłumione. Aby zapobiec rozruchom i spiskom utworzono groźną Radę.

Rada dziesięciu

Z początku na pewien czas tylko utworzona, później jednak rada ta przekształciła się w stałą instytucję, jedną z najważniejszych w państwie. W r. 1319 zapadła uchwała, iż stanowisko członka Wielkiej Rady ma być odtąd dziedziczne w rodzinach obecnych jej członków, przy czym dorośli synowie zasiadają w zgromadzeniu jeszcze za życia ojców. Przewrót ten znany jest w historii pod nazwą zamknięcia Wielkiej Rady (serrar del consiglio), a od tej chwili państwo weneckie przedstawia najczystszy typ ustroju arystokratycznego. Ten okres przełomowy nie jest pomyślny dla zewnętrznej potęgi Wenecji. Ostateczne wyparcie chrześcijan z Syrii wpłynęło ujemnie na handel wenecki; od r. 1289 do 1299 ciągnie się niepomyślną wojna z Genuą.

W Dalmacji i na Krecie wybuchają ciągłe bunty. W ciągu XIV stulecia najważniejszym dla Wenecji zagadnieniem jest walka z Genuą. Przyczyną tego antagonizmu, datującego się od XIII wieku, jest współzawodnictwo handlowo dwóch rzeczypospolitych kupieckich, opierających swój dobrobyt na handlu ze Wschodem. W XIV wieku prowadzi Wenecja z Genuą dwie niezmiernie zacięte wojny, z których pierwsza (1348— 1354)  toczyła się ze zmiennym szczęściem z niepomyślnym zakończeniem dla Wenecji: musiała ona zapłacić 200 tys. florenów, jako koszta wojny, i zabronić swym kupcom odwiedzać porty morza Czarnego (z wyjątkiem Teodozji). Druga walka, słynna „wojna o Chioggię” (1378— 1381), postawiła Wenecję nad brzegiem przepaści. Koalicja Genui, Węgier i paru książąt północno-włoskich uderzyła na Wenecję na lądzie i morzu. Z początku szczęście sprzyjało Wenecjanom, lecz już w roku 1379 flota genueńska wpłynęła na Adriatyk, w bitwie pod Pola Wenecjanie ponieśli klęskę. Admirała Pisaniego, jako winowajcę klęski, wtrącono do więzienia, z którego jednak wkrótce miał wyjść z najwyższą chwałą.

Zwycięska flota genueńska zbliża się do Wenecji i zajmuje miasto Chioggię (na południowym krańcu lagun); zdobycie szturmem i rzeź zagrażały miastu św. Marka. Doża zwrócił się do wrogów z propozycjami pokojowymi, lecz te zostały odrzucone. Zrozpaczony lud wenecki porzucił swą bierną uległość arystokracji rządzącej i grożąc buntem, zażądał uwolnienia admirała Pisaniego i oddania mu dowództwa; sądzono bowiem, że tylko on jeden zdoła ocalić miasto. Nie pamiętano już klęski spod Pola, na ustach wszystkich było zwycięstwo pod Anjia, odniesione przez Pisanie­go w początkach wojny.

Signoria ustąpiła i Pisani objął dowództwo, lecz tylko po długotrwałych i zaciętych walkach udało się Wenecjanom zdobyć Ohioggię; ostatecznie wojna zakończyła się zwycięstwem Wenecji. W ciągu tych miesięcy okropnych zatarła się przepaść pomiędzy szlachtą, mieszczaństwem a ludem Wenecji; wszystkie klasy współzawodniczyły z sobą w ofiarności patriotycznej i w gotowości do walki na śmierć i życie; wielu z pośród zamożniejszego mieszczaństwa ofiarowało państwu dobrowolnie znaczne sumy pieniężne; w zamian za to Wielka Rada przyjęła do swego grona 30 najzasłużeńszych członków stanu średniego. Dzięki takiemu postępowaniu, mogła rzeczpospolita wyjść obronną ręką z tej wojny.
W ciągu stuleci XIV i XV Wenecja prowadzi szereg wojen i czyni poważne nabytki na stałym lądzie Włoch. Osiągnąwszy wysoki stopień rozwoju gospodarczego i potęgi morskiej, rzeczpospolita zapragnęła opanować terytoria, leżące w jej bezpośrednim sąsiedztwie, posiadanie ich bowiem było koniecznym warunkiem jej rozwoju mocarstwowego. Równocześnie utrwala ostatecznie Wenecja swe panowanie na przeciwległym brzegu Adriatyku, w Dalmacji. Pod koniec wieków średnich posiadłości republiki w północnych Włoszech obejmowały prowincje Friul, Treviso, Padwa, Plesino, Vicenzo, Werona, Brescia, Bergamo. Zdobycie Konstantynopola przez Turków było dla Wenecji wypadkiem niepomyślnym.

Wprawdzie już w r. 1454 Wenecjanie zawierają korzystny dla siebie traktat handlowy z sułtanem Mahometem II. Lecz pojawienie się na Wschodzie tak potężnego państwa, jakim była ówczesna Turcja, zagrażało posiadłościom weneckim i uzależniało od Porty handel lewantyńskich Wenecjan. W r. 1479 po nieszczęśliwej wojnie ustępuje Wenecja sułtanowi miasto Skutari w Albanii, wyspy Eubeę (Negropont) i Lemnos, oraz Tenon w Peloponezie. W zamian za to nabywa Wenecja w drodze pokojowej w drugiej połowie XV w. wyspy Zante, Kefalonię i Cypr. (tę ostatnią, dzięki królowej Cypru Katarzynie Cornero, która była Wenecjanką.

Odkrycie przez Portugalczyków drogi morskiej do Indii było dla Wenecji wypadkiem olbrzymiej doniosłości. t. z w. handel lewantyński, na którym opierała się gospodarcza potęga Wenecji, był to w przeważanej części właściwie handel z Indiami za pośrednictwem krajów bliższego Wschodu, głównie Egiptu. Wenecjanie rozumieli doskonale znaczenie odkryć geograficznych, dokonanych przez Portugalczyków; wiadomość o nich, przysłana przez ambasadora w Lizbonie, wywarła głębokie wrażenie. Za pośrednictwem podobnie zainteresowanego Egiptu Wenecja próbuje siłą oręża zagrozić handlowi portugalskiemu z Indiami: floty egipskie, walczące z Portugalczykami u brzegów Indii, Cejlonu w latach 1508 — 1509 zostały uzbrojone przy bezpośredniej pomocy Wenecjan. Lecz wysiłki te nie miały powodzenia i handel wenecki, doszedłszy w XV wieku do najwyższego rozkwitu, u progu doby nowożytnej otrzymał cios w samo serce. W ogóle wielki ruch podróżniczy i handlowy wieków nowych, którego najwybitniejszym objawem jest odkrycie Ameryki i drogi morskiej do Indii, pozostawił Wenecję zupełnie na boku. Widnokrąg żeglarzy weneckich tak dalece zrósł się z kotliną morza Śródziemnego, że ten lud kupiecki i żeglarski nie czyni prawie żadnych prób rozszerzenia swych wpływów na Ocean, ku wybrzeżom nowo odkrytych lądów. Ale mimo to Wenecja u progu doby nowożytnej zachowuje jeszcze przez pewien czas swą świetność, bogactwo i potęgę. Jednakże na początku XVI w rzeczpospolita św. Marka znalazła się w nader ciężkim położeniu. W r. 1508 papież Juljan I, Ferdynand katolik hiszpański, Ludwik XII francuski i cesarz Maksymiljan I zawierają ligę w Cambray, w celu rozebrania między siebie posiadłości lądowych Wenecji. Wojsko francuskie zadało Wenecjanom ciężką klęskę pod Aquadello i zagrażało już samemu miastu. W tak ciężkim położeniu dyplomacja wenecka stanęła na wysokości zadania; ustąpiono papieżowi sporne miasta (Ferrarę i Rimini), a w r. 1511 przyszło do zawiązania Ligi Świętej, w której skład weszli papież, Wenecja i Ferdynand katolik. Celem Ligi była urzędowna obrona Kościoła, w rzeczywistości zaś wypędzenie Francuzów z Włoch. Francuzi musieli ustąpić za Alpy i utracili swe zdobycze, lecz i Wenecja nie odzyskała większej części swych posiadłości, gdyż sprzymierzeńcy byli temu przeciwni. Wobec tego Wenecjanie zawierają w r. 1513 przymierze z królem francuskim. Dzięki przymierzu z Francją, odzyskują teraz Wenecjanie wszystkie swe dawniejsze posiadłości na stałym lądzie. Koszta wojny wynosiły wprawdzie 60 milionów dukatów, lecz zamożność państwa była jeszcze tak wielka, że Wenecja z łatwością znalazła dogodną pożyczkę na 5%, gdy tymczasem np. król francuski płacił 40%. Ogólnie rzecz biorąc nastał czas zastoju, któremu świetności dodaje wspaniały rozwój sztuk plastycznych; z tego okresu pochodzą nazwiska takie, jak Tycjan, Tintoreto, Paolo, Veronese i inne. Ustrój państwa nie ulega już prawie żadnym istotnym zmianom; nie kusząc się o żadną zmianę, lud i stan średni ulegają biernie arystokracji i jedynie w łonie tej ostatniej przychodzi niekiedy do starć, które jednak nigdy nie doprowadzają do zakłócenia porządków w państwie. Tego porządku i ładu zazdroszczą Wenecji inne kraje, szarpane wojnami domowymi, a ustrój tego państwa, powszechnie jest uważany za arcydzieło mądrości politycznej.Ten wewnętrzny porządek zawdzięcza zresztą Wenecja także i tej okoliczności, że nie dotknął jej zupełnie wielki prąd powszechno- dziejowy, zwany reformacją, który był źródłem tylu straszliwych walk. Miało miejsce ok 17 przewrotów w krajach północno zachodniej Europy. Ścisła prawo-wierność cechuje zawsze rzeczpospolitą św. Marka. Równocześnie rząd wenecki z całą bezwzględnością przestrzegał swej władzy nad duchowieństwem, co było źródłem licznych zatargów z papiestwem. W polityce zewnętrznej zaś trzymał się głośnej zasady: „Najpierw jesteśmy Wenecjanami, a potem chrześcijanami”. Dla ludu, który tak gorąco ukochał swego patrona, św. Marka, że ta miłość zlała się w jedno z miłością ojczyzny, a okrzyk: „Niech żyje św. Marek” oznaczał właściwie: „Niech żyje Wenecja!?” W ogóle zresztą przyczyny, które gdzie indziej wywołały reformację, nie istniały w Wenecji, gdzie państwo potrafiło zupełnie opanować duchowieństwo. Stanowisko Wenecji w polityce międzynarodowej jest w ciągu XVI i XVII wieku bardzo trudne. Nie może ona wejść w stały związek z żadnym z dwóch ugrupowań mocarstwowych ówczesnej Europy. Z jednej strony ma ona obóz papieża i Habsburgów, panujących w Austrii i Hiszpanii, z drugiej — państwa protestanckie, z którymi łączy się nienawidząca Habsburgów Francja. Od chwili, gdy Mediolan i królestwo Neapolu dostały się w ręce Hiszpanii, niezawisłość Wenecji, od północy równocześnie sąsiadującej z Habsburgami austriackimi, i jej stanowisko mocarstwowe uległo z tej strony zagrożeniu.
Nie może jednak Wenecja zbliżyć się do obozu protestancko-francuskiego, gdyż najbardziej palącą sprawą jest dla niej utrzymanie swych posiadłości i swego stanowiska na Wschodzie, gdzie groźna potęga turecka przede wszystkim dla Wenecji jest niebezpieczna. Niebezpieczeństwo tureckie zbliża Wenecję do Austrii i Hiszpanii, jako dwóch państw, jak najbardziej wrogich względem Porty, oddala zaś od Francji, sojuszniczki tureckiej.

W ciągu trzech stuleci Wenecja prowadzi z Turcją pięć wielkich wojen, z których tylko jedna miała wynik pomyślny. Pierwsza (1530— 1540) przynosi Wenecji stratę szeregu wysp na morzu Egejskim i kilku twierdz w Dalmacji. Druga (1570— 1573) zaraz w początkach przynosi Wenecji stratę Cypru. Wnet zawiązała się liga przeciw Turkom, złożona z Hiszpanii, Wenecji. Nad połączoną flotą objął dowództwo Don Juan d’Austria, brat Filipa II, i Turcy ponoszą straszną klęskę w bitwie morskiej pod Lepanto (7 października 1571). Ale to świetne zwycięstwo było zupełnie bezowocne, a Wenecjanie, zawierając pokój, nie tylko musieli zrzec się Cypru, ale jeszcze zapłacić daninę, ocalili jednak swe przywileje handlowe.

Trzecia wojna (słynna wojna o Kandję) (1644— 1669.) jest ostatnim wielkim czynem rzeczypospolitej weneckiej. Oddana już Turcja pożądliwe okiem patrzała na Kretę i teraz skorzystała z błahych okoliczności, aby wypowiedzieć wojnę. Wojsko tureckie wylądowało na Krecie i rozpoczęło oblężenie głównego miasta Kandji. W pierwszym okresie wojny szczęście sprzyjało Wenecjanom tak na Krecie, jak i na morzu; flota wenecka odnosi zwycięstwa nawet w Dardanelach. Ale sytuacja zaczyna się zmieniać od r. 1656, gdy wielkim wezyrem zostaje energiczny Mehmed-Kiupriuli, któremu udało się wyprzeć flotę wenecką z Dardaneli, przy czym zginął waleczny admirał wenecki Moncenigo. Syn Mehmeda, Ahmed-Kiupriuli po zawziętych walkach zdobył nareszcie Kan­dję. Dowódca wenecki, Franciszek Morosini, dokazywał cudów waleczności, wreszcie Kandja poddała się. Traktat pokojowy zostawiał w posiadaniu Wenecji trzy porty na Krecie i gwarantował przywrócenie dawnych przywilejów handlowych. W tych walkach z olbrzymią potęgą turecką arystokracja wenecka okazała bez wątpienia dużo wytrwałości i energii, nie należy jednak zapominać, że Wenecja korzystała w tej wojnie z pomocy całego niemal świata chrześcijańskiego; w załodze Kandji byli ochotnicy cudzoziemscy wszelkiej narodowości, a Francja przysłała na pomoc 6-tysięczny oddział wojska. Wreszcie Turcja prowadziła równocześnie na północy wojnę z Austrią.

Czwarta wojna z Turcją (1684— 1699), prowadzona wspólnie z Austrią i Polską, była pomyślną. Turcja, zwyciężona na północy przez Austrię i Sobieskiego, ponosiła też klęski i na południu. Bohaterski doża, Franciszek Morosini, zwany Wielkim zdobywa Moreę (Peloponez); pokój Karłowicki z r. 1699 zostawił Wenecjan w posiadaniu tego półwyspu, lecz nie na długo, gdyż nowa wojna z lurcją (1713— 1718) przynosi Wenecjanom utratę tej posiadłości, potwierdzoną traktatem w Pożarewacu (Passarowitz) r. 1718. Na traktacie tym kończy się czynny udział Wenecji w dziejach świata; rzeczpospolita popada w rodzaj kilkudziesięcioletniego letargu, który skończył się wreszcie ostatecznym upadkiem
państwa.

Jak funkcjonowała Wenecja- ustrój polityczny, społeczeństwo,opisy ówczesnego prawa, opis władzy w Wenecji i ich możliwości. 


Co to jest Wielka Rada, opis władzy Dożów, inkwizytorów.

W skład państwa weneckiego w XVIII wieku wchodzą: a) posiadłości w północnych Włoszech, czyli t. z w. terra ferma, Dalmacja, posiadłości na wybrzeżu albańskim i wyspy Jońskie. Osobne miejsce zajmuje samo miasto Wenecja i otaczające ją wyspy i pobrzeża lagun. Obszar państwa wynosił około 29,500 km. kw., ludność przekraczała trzy miliony. Ilość mieszkańców samego miasta Wenecji, według spisu z roku 1769, wynosiła około 150 tys., ale nigdy nie przekraczała 200 tys.(obszar miasta wynosił 7,5 km. kw.). Mieszkańcy stolicy byli podzieleni na trzy stany: patrycjat (nobili), mieszczaństwo (citadini) i lud (popolani). Do stanu mieszczańskiego należą wszyscy ci, którzy otrzymali prawo miejskie; pozostała ludność, bez względu na zawód, należy do ludu. Mieszkańcy posiadłości i koloni byli tylko poddanymi, bez żadnych praw politycznych, nawet chociaż byli szlachtą.
Stanem panującym, dzierżycielem najwyższej władzy, jest szlachta, czyli patrycjat. Szlachta wenecka jest dziedziczną, wyjątkowo tylko nadawano szlachectwo zasłużonym dla państwa jednostkom ze stanu citadini lub szlachty z krajów podbitych, nigdy z pośród ludu. Zwykle w czasach największego niebezpieczeństwa ogłaszano, że za pomoc pieniężną, okazaną państwu, np. w postaci wystawienia pewnej ilości okrętów wojennych, członkowie rodzin szlacheckich otrzymają szlachectwo dla siebie i dla swych potomków. Tak było w XIV w., w czasie wojny o Ohioggię, i w XVII, w czasie wojny o Kandję. Nabycie szlachectwa przychodziło do skutku przez wpis do tzw. Złotej Księgi szlachty weneckiej; miało honorowe znaczenie udzielenie szlachectwa członkom obcych rodzin panujących.Geneza szlachty weneckiej jest z natury rzeczy odmienną w tej społeczności miejskiej, aniżeli w inych państwach Europy. Gospodarczo przedstawia nam się początek szlachty weneckiej, jako wyodrębnienie się w osobny stan dziedziczny warstwy bogatych kupców; nie posiadanie ziemi więc, lecz kapitałów jest podstawą gospodarczą tego patrycjatu. Społecznie i prawnie arystokracja wenecka powstała dzięki piastowaniu urzędów przez pewne tylko, ekonomicznie najsilniejsze rodziny, które następnie potrafiły uczynić dziedziczne zasiadanie w najwyższym zgromadzeniu państwa, t. j. Wielkiej Radzie.

Przewrót ten, jak wierny, dokonał się ostatecznie w początku XIV wieku, a oczywiście, w ciągu kilku stuleci nie wszystkie rodziny mogły się utrzymać na stanowisku gospodarczym, wiele popadło w ubóstwo, stojące w sprzeczności z uprzywilejowanym stanowiskiem w państwie. Stąd też w Wenecji, podobnie jak i w Polsce, mamy do czynienia z warstwą ubogiej szlachty i, podobnie jak i w Polsce, stan szlachecki obejmuje dwie główne warstwy: możnowładztwo i uboższą szlachtę. Istotne rządy w państwie spoczywały w rękach oligarchii, złożonej z bogatych rodzin, które starały się utrzymać w karbach biedniejszą szlachtę. Antagonizm pomiędzy tymi dwiema warstwami przejawia się czasem, ale nigdy nie przybiera form gwałtowniejszych. Zaledwie około sześćdziesięciu rodzin szlacheckich wyróżniało się bogactwem, czwartą część stanowiły rodziny zamożne, reszta żyła w ubóstwie i korzystała ze smutnego przywileju sprzedawania swych głosów. Ubożsi byli istotnie odsunięci od wszelkich urzędów, a gdy w ostatnich czasach rzeczy- pospolitej jednego z nich obrano prokuratorem św. Marka, inkwizytorowie zamknęli nieszczęsnego dygnitarza na dwadzieścia lat do więzienia. Zresztą państwo opiekowało się ubogą szlachtą, dawało jej pensję, wyposażało córki, wychowywało darmo ich dzieci. Ubogie patrycjuszki miały szczególny przywilej żebrania w jedwabnym płaszczu. Do wytworzenia się tak anormalnych stosunków musiało przyczynić się prawo, zabraniające szlachcie zajmować się handlem. Widzimy tutaj, iż patrycjat wenecki, który powstał z warstwy bogatych kupców, zabrania sam sobie trudnić się handlem, aby zamienić się na arystokrację jedynie rządzącą, nie biorącą bezpośredniego udziału w życiu gospodarczym i oddaną jedynie sprawom państwa.

Lecz w ten sposób utrzymanie się przy majątku było utrudnione dla wielu rodzin patrycjuszów. Mimo głębokiej nierówności społecznej i gospodarczej pod względem prawnym patrycjusze weneccy  byli sobie zupełnie równi, podobnie jak i w Polsce. Nie używali żadnych tytułów szlacheckich (niektóre tylko rodziny używały tytułu kawalera); wszyscy nosili jednostajny czarny ubiór (podobnie jak i citadini). Małżeństwa z cudzoziemkami były bezwzględnie zakazane patrycjuszom; małżeństwa z mieszczankami dozwolone tylko za zezwoleniem Wielkiej Rady, w przeciwnym razie dzieci z tych małżeństw nie były zaliczane do szlachty.

Najważniejszym prawem weneckiego szlachcica jest udział w Wielkiej Radzie. Zgromadzenie to jest Walnym zebraniem wszystkich patrycjuszów, którzy ukończyli dwudziesty piąty rok życia; oprócz tego oznaczano losem trzydziestu, którzy do niej wchodzili po ukończeniu dwudziestego pierwszego roku życia. Pod względem liczebnym skład Wielkiej Rady Wynosił wieku około 1,800 osób. Wielka Rada jest dzierżycielem najwyższej władzy w państwie, a wszystkie inne instytucje zawdzięczają swe istnienie i władzę jej mandatowi. W istocie rzeczy znaczenie Wielkiej Rady z czasem znacznie upadło, a zakres jej działania ograniczył się do nadawania szlachectwa, wyboru urzędników i potwierdzania praw. Prawo przedkładania wniosków Wielkiej Radzie mieli tylko: doża, grono jego sześciu radców, trzej naczelnicy trybunału karnego (Quarantia), każdy z trzech Ayogadori i wreszcie urzędnicy, mający nadzór nad wodami i arsenałem w przedmiotach swego urzędowania. W ten sposób zgromadzenie mogło tylko przyjąć lub odrzucić wnioski tych urzędników. Sposób głosowania był w ogóle złożony: niekiedy wystarczała prosta większość głosów, niekiedy wymaganą była większość kwalifikowana. Wybory urzędników obstawiono trudnościami i formalnościami dla zapobieżenia intrygom i przekupstwu, co jednak nie zostało całkowicie usunięte. Wielka Rada przez tajne głosowanie obierała z pośród siebie trzydziestu sześciu wyborców, którzy znowu wybierali dziewięciu. Tych dziewięciu ciągnęło losy, rozstrzygające o ich hierarchii, po czym pierwszy przedstawiał kandydatów na wakujące urzędy, potem drugi, aż do dziewiątego. Ci kandydaci musieli być potwierdzeni przez owych dziewięciu wyborców, jako kolegium i tylko ten zostawał mianowany, kto otrzymał najmniej 6 głosów. Ale wówczas kończyła się zaledwie pierwsza część wyborów. Teraz dwudziestu siedmiu wyborców, usuniętych na początku wyborów, dzieliło się na trzy grupy i tak samo mianowało po jednym kandydacie na każdy urząd. W ten sposób było ogółem przedstawionych czterech kandydatów, z pośród których dopiero Wielka Rada obierała jednego. Ten niesłychanie złożony proceder wyborczy musiał zabierać dużo czasu, zwłaszcza wobec krótko- trwałości urzędowania. To też wybory zajmowały Wielkiej Radzie około 50 posiedzeń rocznie. Drugim wielkim zgromadzeniem Wenecji jest senat. Senat wenecki składał się z trzystu członków, senatorowie dzielili się na trzy kategorie:

1) obranych przez Wielką Radę umyślnie do senatu w liczbie stu dwudziestu na jeden rok;

2) urzędników, którzy z racji swego stanowiska należeli do senatu, jak doża i członkowie wszystkich ważniejszych instytucyj, jak Rada Dziesięciu i Signoria i t. d.;

3) dawni urzędnicy, jak byli ambasadorowie, byli podestowie miasta, Terra Ferma, byli avogadorowie.

Senat odgrywał bardzo ważną rolę w życiu państwa. Wprawdzie znaczenie jego obniżała ta okoliczność, że mógł obradować tylko nad wnioskami tajnej rady doży, ale kompetencja jego jest mimo to bardzo obszerna. Przede wszystkim do niego należy zarząd finansami i kierownictwo spraw zagranicznych; mianowanie ambasadorów i komendantów wojskowych także należy do senatu. Nawet o zawieraniu traktatów międzynarodowych i odstąpieniu części terytorium państwa rozstrzyga senat.
Senat wydaje rozporządzenia administracyjne i w ogóle czuwa nad zarządem państwa, wreszcie opracowuje projekty praw przed ich wniesieniem do Wielkiej Rady. Przewodniczącym Senatu, podobnie jak i Wielkiej Rady, jest doża. Wykonywanie uchwał Senatu i załatwianie spraw bieżących należało do Signorii, czyli Tajnej Rady i do Gollegio. Signoria składała się z doży, sześciu tajnych radców, obieranych przez Wielką Radę na osiem miesięcy i trzech prezydentów karnej Quarantie, przez nią samą obranych na przeciąg dwu miesięcy. Signoria najbardziej odpowiada pojęciu rządu we współczesnym rozumieniu tego słowa: czuwa nad całą administracją państwa, przedstawią wnioski w Senacie, kieruje Wielką Radą i t. d. Pierwotnie zadaniem jej jest kontrolowanie doży, który wreszcie zeszedł do roli przewodniczącego swej rady. Najstarszy z tajnych radców nosi tytuł wice doży i Jaśnie Oświeconego. Signoria czuwa nad wykonywaniem praw i uchwał Senatu; wreszcie sądzi w niektórych sprawach (spory między sądami co do zakresu ich władzy, spory między skarbem a osobami prywatnymi i niektóre sprawy cywilne). Od wyroków Signorii jednak można było apelować do Quarantie karnej. W czasie wakowania godności doży Signoria zastępuje naczelnika państwa i nie opuszcza pałacu dożów we dnie i w nocy.

Razem z t. zw. Savii członkowie Signorii tworzą Collegio (z dożą, jako przewodniczącym, na czele). Savii dzielą się na trzy kategorie:

1) Savii grandi („wielcy”), w liczbie sześciu, są jak gdyby komisją wnioskową senatu, ich zadaniem bowiem jest opracowywanie i przygotowywanie uchwał Senatu w ważniejszych sprawach, wybierano ich z pośród najbardziej doświadczonych mężów stanu, w wieku co najmniej trzydziestu ośmiu lat.

2) Savii di Terra Ferma, w liczbie pięciu, stanowią rodzaj ministerium, zarządzającego poszczególnymi działami administracji.

3) Savii de gli ordini, w liczbie pięciu, byli to młodzi patrycjusze bez głosu decydującego, obrani w celu zaznajomienia się z machiną rządową. Wszyscy Savii są obierani przez Senat na przeciąg sześciu miesięcy i dopiero po półrocznej przerwie mogli być obrani na nowo.

Collegio zbierało się codziennie dla odczytania sprawozdań i próśb, następnie członkowie Signorii oddalali się. Savii zaś po naradzie oddawali decyzje temu z pośród Savii grandi, który z kolei był pierwszym w tym tygodniu. Postanowienia te musiały być jednak potwierdzone przez Senat. Collegio udziela także posłuchania ambasadorom cudzoziemskim. W razach wyjątkowych zwoływano wszystkich byłych sawii grandi na naradę; zgromadzenie to zwało się „czarną earulłą.

1). Naczelnik państwa, doża, niegdyś w pierwszych wiekach istnienia Wenecji bardzo potężny, został z biegiem czasu pozbawiony wszelkiej władzy. Doża początkowo był raczej monarchą elekcyjnym, aniżeli głową rzeczypospolitej; tytułował się Dei gratia dux Venetiarum. Gdy zaś później zaczęto ograniczać jego władzę, uczyniono to nie w formie postanowienia jednostronnego jakiegoś ciała, nad nim stojącego, jakby to wynikało z republikańskiego ustroju, lecz w formie kapitulacji wyborczych, t. j, umowy, formułującej warunki, na jakich doża otrzymuje swą godność. Umowa ta w Polsce zwała się, jak wiadomo, pacta conventa, w Wenecji promissio ducalis. Podobnie szereg innych honorowych prerogatyw świadczy o tym samem. Tak np. istniał zwyczaj koronowania doży, a nawet przez pewien czas jego małżonki; sekretarze padają na kolana przed dożą, zanosząc mu uchwały zgromadzeń, gdy wchodzi na salę obrad lub wychodzi z niej, wszyscy wstają i t. p. szereg przeżytków, zupełnie niezgodnych z charakterem naczelnika rzeczy pospolitej.

Stanowisko doży weneckiego można by określić, jako honorowe jedynie przewodnictwo w państwie. Jest on członkiem i przewodniczącym wszystkich prawie ważniejszych zgromadzeń: Wielkiej Rady, Senatu, Signorii i Collegio. Ponieważ urząd jego jest dożywotni, nadaje mu więc pewną przewagę wobec często zmieniających się urzędników. Dzięki temu, chociaż pozbawiony jest wszelkiej władzy, to jednak może wywierać pewien istotny wpływ na sprawy państwa. Oczywiście, zależało to w znacznej mierze od osobistych zalet doży, choć w ciągu wieków nowożytnych mało jest ’wśrócl dożów wybitnych jednostek; najbardziej wyróżnia się tutaj bohaterski wojownik, Franciszek Morosini, obrońca Kandji i zdobywca Peloponezu. Poza tym dożowie są to przeważnie starcy, którzy niewiele mogli dać państwu oprócz doświadczenia.

Czego nie wolno było Doży:

Nie mógł otwierać korespondencji w nieobecności tajnych radców, gdy tymczasem oni mogli to czynić; w ogóle nie mógł nigdy występować w charakterze urzędowym bez udziału Signorii;
nie mógł przyjmować żadnych darów, ani nawet hołdów, ani nabywać nieruchomości poza obrębem dogado. Aby nie zdobył sobie zbytniej popularności, zabroniono mu wznosić i naprawiać budowle publiczne ze swych funduszów, ani przekroczyć określonej sumy przy rzucaniu pomiędzy dla ludu. Wreszcie skrępowano go w życiu osobistym, wydając przepisy, dotyczące jedzenia, ubioru i spędzania czasu, zabroniono mu przyjmować w mieszkaniu niektórych osób, jak np. generałów. Ograniczenia sięgają także i do rodziny doży; jego synowie, bracia i siostrzeńcy nie mogą opuszczać Wenecji bez zezwolenia, nie mogą (podobnie jak i sam doża) umieszczać swych kapitałów w przedsiębiorstwach, nie mogą być ambasadorami i piastować żadnych urzędów (nawet elektorów). W XVIII wieku tylko starszy syn doży i jeden z jego braci mogli zasiadać w senacie, lecz bez głosu decydującego.

Dla zapobieżenia wszelkim intrygom wyborczym skomplikowano do najwyższego stopnia obiór doży. Po śmierci doży najmłodszy członek Wielkiej Rady udawał się na modlitwę do bazyliki św. Marka i, wracając do pałacu dożów, zabierał ze sobą pierwsze spotkane dziecko, którego zadaniem było ciągnienie gałek wyborczych. Następnie Wielka Rada, jednakże z wyłączeniem członków poniżej lat trzydziestu, wybierała ze swego grona trzydziestu, którzy znowu wylosowują z pośród siebie dziewięciu elektorów. Tych dziewięciu obierało czterdziestu w sposób następujący: czterej pierwsi przedstawiali po pięciu kandydatów, a pięciu pozostałych po czterech; lista czterdziestu osób, utworzona w ten sposób, ulegała zatwierdzeniu przez całe kolegium dziewięciu, tak iż każdy musiał otrzymać najmniej siedem głosów na dziewięć.

Czterdziestu wylosowywało z pośród siebie dwunastu: z tej dwunastki pierwszy mianował trzech, a pozostali po dwóch, a utworzoną w ten sposób listę dwudziestu pięciu zatwierdzała dwunastka przez głosowanie, przy czym każdy musiał otrzymać najmniej dziesięć głosów. Tych dwudziestu pięciu wylosowywało z pośród siebie dziesięciu; z tej dziewiątki każdy mianował po pięciu kandydatów, zatwierdzonych większością siedmiu głosów. Ci czterdziestu pięciu wylosowywali z pośród siebie jedenastu, z których pierwszych ośmiu mianowało po czterech, a ostatnich trzech po trzech. Utworzona w ten sposób lista musiała być najpierw zatwierdzona przez głosowanie jedenastki (większością dziesięciu głosów), a potem przez samą Wielką Radę. Wybrani w ten sposób 41 ostatecznych wyborców byli zamykani w osobnym pomieszczeniu.

W tych warunkach większością dwudziestu pięciu głosów obierali dożę. W czasie wyborów elektorowie byli utrzymywani kosztem państwa; spełniano wszystkie ich żądania, przestrzegając zasady, aby wszyscy otrzymali to, czego zażąda chociażby jeden. Tak np. zdarzyło się, że jeden z wyborców zażądał bajek Ezopa, natychmiast dostarczono czterdzieści jeden egzemplarzy tej książki, innym razem trzeba było z tego samego powodu wszystkich obdarzyć kapeluszami. Nowo obrany doża był uroczyście obnoszony wokoło kościoła św. Marka, witany okrzykami ludu; był to ostatni ślad demokratycznego ustroju pierwotnej Wenecji. Wszedłszy do pałacu, otrzymał doża czapkę książęcą, na schodach Olbrzymów w tym samym miejscu, gdzie poniósł śmierć Marino Falieri.

Również przypominano mu, co będzie po jego śmierci. Mianowicie, zwłoki zmarłego doży wystawiano w przeciągu trzech dni, a w tym czasie wszyscy, którzy z jakiegokolwiek tytułu mieli do niego pretensje, mogli zażądać wynagrodzenia z jego spuścizny. Wyznaczeni cenzorowie badali działalność zmarłego i gdy uznano, że zbyt przyczynił się do zamożności rodziny, nakazywano spadkobiercom zmarłego opłacić odpowiednią sumę skarbowi rzeczypospolitej. Pierwsze po doży miejsce zajmowali wśród dygnitarzy rzeczypospolitej prokuratorowie św. Marka. Godność ta nie dawała zresztą żadnej rzeczywistej władzy; obowiązkiem prokuratorów był zarząd kościoła św. Marka, wykonywanie niektórych testamentów i t. d. Nadto czuwali nad bezpieczeństwem Wielkiej Rady w czasie jej posiedzeń. Wymiarem sprawiedliwości zajmowały się cztery trybunały, każdy złożony z czterdziestu członków. Czapka książęca doży miała kształt zbliżony do rogu, z wyjątkiem czwartego, który miał niestałą ilość członków (od 25 do 40), i stąd zwane Quarantine. Sędziowie, wyznaczeni przez Wielką Radę na przeciąg jednego roku, zwykle bywali ponownie obierani, przy czym zazwyczaj zasiadali kolejno we wszystkich czterech trybunałach. Najważniejsza była pierwsza Quarantie, której członkowie zasiadali w senacie, a trzej prezydenci w Signorii, do kompetencji jej należały sprawy karne, ale od roku 1624 nie podlegali jej patrycjusze. Pozostałe trzy trybunały zajmowały się sprawami cywilnymi. Oprócz tego istniało wiele sądów specjalnych. Prawo, stosowane w tych sądach, w znacznej części opierało się na prawie rzymskim. Sprawiedliwość wenecka była kosztowna, powolna i najeżona formalnościami, ale za to uczciwość sądów stała bardzo wysoko, tak że cudzoziemcy nieraz dobrowolnie udawali się do trybunałów weneckich. Rzadkie wypadki przekupstwa sędziów ścigano z bez względną surowością. Czynności prokuratorów (we współczesnym znaczeniu) przy tych sądach pełnią avogadrowie. Są oni rzecznikami interesów ogółu i stróżami prawa. Obowiązkiem ich było ściganie wszelkiego naruszania prawa, choćby przez najwyższych urzędników. Mogli jednak nie tylko oskarżać przed sądami, ale także ujmować się za oskarżonymi i czynić wnioski na ich korzyść.

Instytucją również nadzorczą, chociaż o innym, wybitnie politycznym charakterze, jest słynna Rada Dziesięciu. Jak wiadomo, powstała Rada Dziesięciu w początkach wieku XVI, jako rodzaj czasowej komisji śledczej. Z czasem zamieniła się ona w instytucję stałą i nabrała coraz większego znaczenia w końcu XV i na początku XVI wieku. Zadaniem Rady Dziesięciu było wykonywanie nadzoru politycznego nad całokształtem życia państwowego i zapobieganie grożącym państwu niebezpieczeństwom. Można by określić jej charakter, jako rodzaj policji politycznej. Spełnienie zadań tego rodzaju z natury rzeczy wymaga kompetencji rozległej i nieokreślonej i taką też była władza Rady Dziesięciu. Prawo z r. 1518 pozwala jej; decydować we wszelkich sprawach, które uzna za należące do jej sfery działania. Do spraw ogólniejszego znaczenia.

Sądownictwu Rady podlegają w sprawach karanych patrycjusze, duchowni i sekretarze rządowi.Przywilej ten był właściwie upośledzeniem i miał na celu utrzymanie w karbach osób uprzywilejowanych gdyż postępowanie sądowe w Radzie Dziesięciu nie miało bynajmniej na celu dobra oskarżonego, któremu nie wolno było mieć obrońców, a surowość i nieugiętość straszliwego trybunału odbierała przestępcy w szelką nadzieję. Oprócz spraw powyższa Rada Dziesięciu sądziła kilka rodzajów przestępstw specjalnych (ważne zbrodnie popełnione poza obrębem Wenecji.

Zadania, które pierwotnie miała na celu Rada Dziesięciu, z czasem zostały przekazane t. zw. trybunałowi inkwizytorów stanu, który jest bezwarunkowo najbardziej charakterystyczną instytucją państwa weneckiego. Inkwizycja stanu, jako instytucja o wyraźnym charakterze, powstaje w pierwszej połowie XVI wieku, zadaniem jej jest zapobieganie zdradzie tajemnic państwowych i względnie jej ściganie; gdy zdarzyło się parokrotnie pod koniec XVI wieku, że senatorowie sprzedawali za pieniądze posłom cudzoziemskim tajemnice dyplomatyczne, rozszerzono atrybucje inkwizytorów. Z początkiem XVII wieku straszliwy trybunał ma już wykończoną organizację i staje się najważniejszą magistraturą rzeczypospolitej, przed którą chylą się wszyscy. Inkwizytorowie w liczbie trzech są obierani przez Radę Dziesięciu przy czym jeden, tzw. czerwony inkwizytor, z pośród sześciu tajnych radców doży zostaje obrany na osiem miesięcy, pozostali dwaj, t. z w. czarni inkwizytorowie, z grona właściwego kolegium dziesięciu na okres jednego roku. Wszystkie uchwały inkwizycji zapadały jednomyślnością i to było właściwie jedyne ograniczenie wszechwładnego trybunału. Kompetencja jego była nieokreślona i taką być musiała. Zadaniem bowiem inkwizycji stanu było czuwanie nad bezpieczeństwem państwa, tak na zewnątrz, jak na wewnątrz; jest ona rodzajem najwyższej straży rzeczypospolitej. Zadanie tego rodzaju z natury rzeczy wymaga pełnomocnictw rozległych a nieokreślonych, władzy sprężystej, tajemniczej  i wszechwiedzącej. Ściśle mówiąc, władza inkwizytorów znajdowała swe granice tylko w podstawach ustroju państwa. Wszelki ich rozkaz musiał być spełniony, gdyż mogli każdemu wymierzać kary, jakie uznali za stosowne, nie zdając przed nikim sprawozdania; to też, korzystając z tych pełnomocnictw nieokreślonych i straszliwych, inkwizycja stała się właściwie kierownictwem państwa i pewnego rodzaju dyktaturą, która mogła samowolnie zmieniać i ograniczać kompetencję innych zgromadzeń. Tak np., ambasadorowie byli obowiązani składać raporty senatowi, lecz inkwizytorowie nieraz nakazywali im zatajać pewne sprawy przed senatem i komunikować je z nimi.

Nawet członkowie Rady Dziesięciu, nawet doża ulegali jego rozkazom. Oczywiście, stanowisko tego ostatniego nakazywało dyktatorom pewną względność; skazywano go też tylko na odsiadywanie aresztu we własnym domu. Ale co więcej, inkwizycja nie oszczędzała nawet swych własnych członków; prawo ustanawiało osobnego następcę, którego dwaj inkwizytorowie mogli powołać dla osądzenia trzeciego (najczęściej jednak tylko do zastąpienia w pewnych wypadkach). Nawet wolność słowa na posiedzeniach Wielkiej Rady była krępowana przez inkwizytorów, którzy karali, mówców, których działalność uznali za nieodpowiednią. Żadne prawo nie krępowało działalności tego trybunału, który w wyrokach kierował się nie względami legalności, lecz jedynie użyteczności dla państwa

Dla wypełnienia swych zadań triumwirat rozporządzał całą armią szpiegów i zbrojnej policji. Szpiegów swoich inkwizycja brała ze wszystkich warstw społecznych, tak mężczyzn, jak i kobiety. Zdarzało się, ze uwalniała od kary skazanych przez sądy przestępców, aby mieć w nich zręcznych szpiegów; bez żadnych też skrupułów posługiwała się przekupstwem dla swych celów. Również korzystano z donosicielstwa; denuncjanci wrzucali swe oskarżenia do słynnej paszczy lwa. Dzięki temu systemowi trybunał był wszechwiedzący, a mając nieograniczone prawo delegowania swej władzy, był niejako wszechobecny.

Działalności jego przenikała nawet do stosunków rodzinnych. Zdarzyło się pewnego razu, że inkwizytor, będąc w odwiedzinach w domu patrycjusza, mimo woli dowiedział się, iż patrycjusz ten uderzył niesłusznie swego syna w twarz; po kilku dniach ów patrycjusz znikł na zawsze.
Miejsce posiedzeń inkwizycji utrzymywano w najściślejszej tajemnicy; ofiary trybunału były chwytane niepostrzeżenie przez agentów inkwizycji, a nikt nie śmiał nawet się dopytywać o zaginionego, sekretarz trybunału odczytywał im wyrok, od którego nie było żadnej apelacji; wyroki śmierci były wykonywane skrytobójczo, a zwłoki wrzucane do kanału Orfano; wielu skazywano też na pobyt w słynnych więzieniach ołowianych. W ogóle całe postępowanie odbywało się w najgłębszej tajemnicy, oskarżony dowiadywał się tylko o wyroku. Co do wymiaru kar żadne prawo nie krępowało inkwizytorów.

Następujący wypadek charakteryzuje doskonale sposób postępowania dyktatorów Wenecji. Pewien Genueńczyk, bawiąc w Wenecji, w rozmowie z kilkoma Francuzami, krytykującym i rząd wenecki, zajął stanowisko odmienne i bronił władz rzeczypospolitej. Nazajutrz wezwano go do urzędu i tam pokazano ciała pomordowanych jego rozmówców, dodając przestrogę, aby na przyszłość nie pozwalał sobie na rozprawiania o inkwizycji, gdyż nawet chwalić ją znaczy to samo, co ją osądzać. Wobec takiego stanu rzeczy nic dziwnego, że rozkazy inkwizytorów były wykonywane z bezwarunkową uległością. Wenecjanie żywili rodzaj zabobonnej czci dla straszliwego trybunału, którego praw, ani nawet historii nie pozwalali sobie roztrząsać. Ale znaczna część szlachty z niechęcią znosiła tę dyktaturę, która istotnie była jednym ze środków, za pomocą których rządzące możnowładztwo trzymało w karbach ogół szlachty.

Pod koniec istnienia rzeczypospolitej, głównie w latach 1761— 1779, budzi się wśród szlachty weneckiej silny ruch, zdążający do przeobrażenia ustroju w duchu interesów ogółu patrycjuszów, a przede wszystkim do ograniczenia Rady Dziesięciu i inkwizycji stanu. Wszechwładny trybunał broni się zawzięcie, skazując przywódców opozycji na wygnanie do ,bar dziej oddalonych” miejscowości, lub na zamknięcie w klasztorze. W zamian za to Wielka Rada mściła się, obierając inkwizytorów na podrzędne stanowiska. Ostatecznie inkwizycja zwyciężyła i cały ruch doprowadził tylko do podrzędnych reform (jednakże uchwalono otwarcie Złotej Księgi). Ciekawe jest, że lud wenecki w tym czasie objawiał w gwałtowny sposób swoje sympatie dla inkwizycji i niechęć dla stronnictwa reform; w r. 1761 chciano nawet spalić domy przywódców opozycji. Było to zupełnie naturalne; dyktatura inkwizycji była równoznaczna z pozbawieniem ogółu szlacheckiego jego stanowiska uprzywilejowanego, uniemożliwiała mu tyranizowanie ludu, który wolał rządy nielicznej oligarchii możnowładczej, niż panowanie „demokracji szlacheckiej”. Podobnie, jak i w innych społeczeństwach, właśnie biedna szlachta najbardziej pychą swoją odstręczała niższe warstwy. Straszliwy triumwirat, wobec którego wszyscy byli równi, był poniekąd instytucją demokratyczną. Tego samego zdania byli przeciwnicy reformy, których najważniejszym argumentem było to, iż bez inkwizytorów niepodobna utrzymać młodzieży patrycjuszowskiej we właściwych granicach i, co za tym idzie, być pewnym uległości ludu.
W ogóle w stosunku do ludu rząd wenecki trzymał się zasady „pane in plazzo, giustitia in palazzo”, „chleb na rynku, sprawiedliwość w pałacu”. To też położenie warstw pracujących nie było złe i lud wenecki był głęboko patriotyczny, do czego zresztą przyczyniało się także niezwykłe położenie miasta i jego wspaniałe tradycje historyczne. W ogóle Wenecjanie bardzo żywo odczuwali swoją odrębność narodową, co przejawiało się, np., w tym, że na posiedzeniach zgromadzeń rządzących nie wolno było przemawiać w literackim języku włoskim, lecz narzeczu weneckim.
Stosunek rządu do mieszczan, był również dobry. Starano się o jej dobrobyt, a nawet potrafiono ją w zręczny sposób zbliżyć do sfer rządzących. Istniało prawo, nakazujące sekretarzy rozmaitych władz brać z pośród mieszczan; nadto od XIV wieku godność dożywotnia wielkiego kanclerza, uchodząca za pierwszą po doży (bez żadnej władzy istotnej zresztą), była obsadzona przez mieszczanina.
Natomiast, szczególniej nieufny był stosunek możnowładztwa weneckiego do ubogiej szlachty, jako do współzawodnika politycznego i do bardzo licznego duchowieństwa. Obie te warstwy podlegały też szczególnemu nadzorowi inkwizycji stanu. Od najdawniejszych czasów w Wenecji państwo zazdrośnie strzegło swych praw wobec Kościoła (zwłaszcza sądownictwa nad duchownymi); stąd częste zatargi między Wenecją a Rzymem (najsławniejszy w roku 1605-7) pomimo niezłomnej prawowierności rzeczy pospolitej św. Marka. Duchowni byli dla rządu podejrzani już dlatego, że podlegali papieżowi, który jest obcym monarchą, nic zaś nie dorównywało weneckiej nieufności do cudzoziemców. Podejrzani byli także i podlegali ograniczeniom i Wenecjanie, których krewni piastowali godności w Rzymie
Położenie mieszkańców prowincji, na ogół biorąc, nie było pomyślne (z wyjątkiem Bergamo i Brescia)

System podatkowy, bardzo skomplikowany, obejmował wszelkie rodzaje podatków: gruntowy, pogłówny, konsumpcyjny, cła, opłaty przy zmianie własności. Pod względem gospodarczym wieki nowożytne są obrazem stopniowego upadku Wenecji z przyczyn, o których już była mowa. W XVIII wieku upadek ten dochodzi ostatecznych granic; wytwórczość w niektórych gałęziach przemysłu, jak wyrób sukna, zmniejszyła się więcej, niż dwadzieścia razy w porównaniu z w. XVIII; lepiej nieco stoi przemysł szklany; bandol wegetuje, a marynarka kupiecka liczy zaledwie około 500 okrętów. Tego smutnego stanu rzeczy nie mogło zmienić względne podniesienie się rolnictwa w prowincjach.
Siła zbrojna Wenecji dzieliła się na lądową i morską. Podobnie, jak wszystkie społeczeństwa handlowe, Wenecja dbała przede wszystkim o flotę i, podobnie jak one, posługiwała się przeważnie wojskami najemnymi. W czasach dawniejszych armia wenecka składała się z uzbrojonego ludu, walczącego pod dowództwem doży. Dopiero od XVI wieku zaczęto używać najemników i nawet posługiwać się dowódcami najemnymi, tylko flotę oddawano prawie zawsze pod dowództwo rodaka. Najemnicy weneccy byli to Włosi, Słowianie, wreszcie, awanturnicy rozmaitej narodowości; Wenecjan było bardzo mało,

W XVIII w. armia wenecka wynosi około 14 tysięcy żołnierzy, flota— kilkanaście lichych okrętów.
Za czasów świetnych flota wenecka wynosiła kilkaset okrętów i do 36 tys. załogi. Budową okrętów wojennych i wyrobem broni trudniły się zakłady słynnego arsenału weneckiego. W końcu XV w., w czasach największego rozkwitu Wenecji, arsenał ten liczył około 16 tys. robotników, a jeszcze na początku XVII stulecia obliczano jego wytwórczość na 150 okrętów i 200 tys. wojska.
Dyplomacja wenecka już od XII wieku cieszy się zasłużoną sławą, w żadnej innej dziedzinie życia publicznego nie doszli Wenecjanie do takiego stopnia doskonałości, jak w sztuce dyplomatycznej. Ich polityka zewnętrzna była mądrą, konsekwentną, przebiegłą, a nade wszystko—doskonale poinformowaną. Ambasadorowie byli zobowiązani co tydzień, bez względu na odległość, przysyłać do Wenecji sprawozdania i w tym celu była zorganizowana umyślna poczta, która potrafiła niekiedy w ciągu tygodnia zawieźć depeszę z Francji do Wenecji. Aby uniknąć zdradzenia tajemnicy, sprawozdania pisano tajemnym kluczem. Sprawozdania ambasadorów, niezmiernie szczegółowe i dokładne, donoszące nieraz o najpoufniejszych stosunkach osobistych monarchów, były odczytywane w senacie, który w ten sposób miał obraz położenia politycznego Europy. Aby uniemożliwić posłom cudzoziemskim intrygi i szpiegowania, zabroniono szlachcie, pod karą śmierci, utrzymywać z nimi jakiekolwiek stosunki, choćby ściśle prywatnej natury; na ulicy patrycjusze z daleka omijali posła i jego służbę. Nawet z rządem weneckim porozumiewali się posłowie na piśmie i tylko wyjątkowo, gdy zachodziła potrzeba ustnej rozmowy, senat wysyłał w tym celu jednego z sekretarzy. Ale i wtedy, aby utrudnić przekupstwo, nie posyłano dwukrotnie tego samego sekretarza do tego samego posła. Wreszcie, nie wolno było przyjmować podarków od obcych monarchów, jak również wstępować do obcej służby rządowej. Dla zupełnego odgrodzenia się od świata zabroniono patrycjuszom żenić się z cudzoziemkami.

Jednym z zasadniczych dążeń dyplomacji weneckiej było tzw. dominium maris Adriatici. Współczesne pojęcie morza, jako posiadłości niczyjej, obce było wiekom dawniejszym i niektóre państwa przypisywały sobie wyłączne posiadanie pewnego morza, jak np. Dania—Bałtyku, a Wenecja — Adriatyku. Panowanie na Adriatycku było dla Wenecji niezbędnym warunkiem jej stanowiska mocarstwowego, to też podtrzymywała ona swoje dominium maris, dopóki jej sił starczyło, zazdrośnie przestrzegając, by żaden okręt cudzoziemski nie ukazał się na Adriatyku.
Geneza tego roszczenia jest niejasna; przypisywano to papieżowi Aleksandrowi III, który miał w 1177 roku nadać Wenecji prawo zwierzchnictwa nad Adriatykiem. Na znak tego zwierzchnictwa corocznie, w dzień Wniebowstąpienia, odbywały się symboliczne zaślubiny Wenecji z morzem. Doża w otoczeniu szlachty i ludu wyjeżdżał na wspaniałym okręcie, zwanym Bucentauro, i rzucał pierścień do wody, mówiąc: „Desponsamas te, mare, in signum veri perpetuique dominii”. Zwierzchnictwo Wenecji nad Adriatykiem ustało faktycznie w początkach XVIII wieku.
Po rozpatrzeniu w ogólnych rysach ustroju państwa weneckiego uderza nas przede wszystkim jego odrębność i, rzec można, nawet obcość w stosunku do współczesnych i dawnych ustrojów państw europejskich. Nie znaczy to, aby konstytucja wenecka nie miała innych sobie pokrewnych. Owszem, znajdujemy w niej niejedno podobieństwo do ustroju innych republik handlowych, zwłaszcza Genui. Także stanowisko doży ma pewne podobieństwo do monarchy w średniowiecznym ustroju stanowym (promissio ducalis i pacta conventa, umowa między panującym i poddanymi).Ale, na ogół biorąc, ustrój Wenecji daleki jest od monarchii stanowej, a jeszcze bardziej od współczesnego państwa konstytucyjnego. Przede wszystkim czymś zupełnie odrębnym jest tak bardzo skomplikowane weneckie prawo wyborcze; powtórne, oryginalny jest stosunek różnych instytucji do siebie. Tak Wielka Rada mieści w sobie senat, w skład którego wchodzą znów członkowie innych instytucji „wraz z dożą. Doża i jego radcy znów zasiadają równocześnie w Collegio i w Radzie Dziesięciu, a jeden z tych radców jest inkwizytorem stanu. Trybunał karny (Quarantie) należy do senatu, a jego trzej prezydenci do Signorji.

Trzecią cechą konstytucji weneckiej jest nadmierny wzrost organów nadzorczych, jak Rada Dziesięciu i inkwizytorowie. W praktyce oznaczało to, jak wiemy, skupienie istotnej władzy w państwie w rękach kilkudziesięciu rodzin, panujących za pomocą głównej dyktatury nad „demokracją szlachecką”.
Wreszcie czwartą i najbardziej istotną właściwością ustroju Wenecji jest całkowite pochłonięcie jednostki przez państwo. Na próżno szukalibyśmy w Wenecji jakichś gwarancyj praw osobistych, bezpieczeństwa mienia, życia, wolności itd., czegoś w rodzaju polskiego „neminem captivabimus” lub angielskiego „habeas corpus”. Wolność wygnano z tej republiki, w której nawet członek stanu uprzywilejowanego nie ma żadnych praw wobec państwa i nie wie, jaki rozkaz wydać mu może w każdej chwili wszechwładny triumwirat. To bezwzględne poddanie jednostki państwu zbliża Wenecję do starożytnych republik miejskich, a oddala tak od państwa średniowiecznego, jak i współczesnego
konstytucyjnego.

Jako przewodnią zasadę polityczną państwa weneckiego, trzeba uznać posuniętą do ostatnich granic nieufność. Wszystko oddycha tu nieufnością: prawo wyborcze, przepisy, określające stanowisko doży, Rada Dziesięciu, inkwizycja stanu, zasady dyplomacji. We­necja nie dowierza wszystkim, począwszy od posłów cudzoziemskich, a skończywszy na inkwizytorach stanu. Socjolog francuski, Desmolins, uważa tę nieufność za objaw związany z naturą społeczeństwa handlowego i właściwy (w mniejszym stopniu) innym republikom handlowym, jak Genua i Kartagina. Stosunki społeczne, opierające się na handlu, odznaczają się niestałością i skutkiem tego wymagają ciągłego sztucznego podtrzymywania. Arystokracja kupiecka nie ma tej naturalnej przewagi, jak arystokracja właścicieli ziemskich i wojowników, stąd panowanie jej zawsze niepewne musi być utrzymywane przy pomocy postrachu i w ogóle środków takich, jak inkwizycja stanu. Na zewnątrz byt jej, zależny od zmienności stosunków handlowych, również zmusza do bezustannej czujności. Jednakże nie tłumaczy to nam ani stałości ustroju Wenecji, ani jego oryginalności. Nieufność wenecka miała swoje źródło także i w trudnym położeniu międzynarodowym. Położenie między Wschodem a Zachodem, między niebezpieczeństwem tureckim a Hiszpańsko- Austriackim, przy szczupłej podstawie terytorialnej i ludnościowej, zmusza tę republikę miejską do wytężenia wszystkich sił, do stworzenia żelaznej organizacji rządowej i zapobieżenia intrygom cudzoziemskim. Na szczęście  miasto jak i atrakcje w Wenecji, przetrwały do dnia dzisiejszego, choć trzeba nadmienić iż wiele z nich przepadło bezpowrotnie po upadku Wenecji, a jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o tym co wydarzyło się w tym okresie w Wenecji to zapraszam do osobnego tematu, link poniżej: Jak upadła Wenecja

Ukryte miejsca na świecie o których wiedzą nieliczni. Poznaj niepublikowane treści, dołączysz do nas?